Matka tka…

Zatem wracamy do Biskupina. Teraz tkanie na warsztacie pionowym. Tytuł poprzez skojarzenie z piosenką w uroczym wykonaniu Wiesława Michnikowskiego: „Dziecię tkaczy”.:)))
Warsztaty przygotowane i ustawione.

e95ffd6c81db2e43gen

fcc24db6dd40582egen

Te są do splotu prostego dla początkujących. Nasza czwórka dumnie tworzy grupę zaawansowaną i będziemy tkać splotem skośnym. W splocie prostym osnowa dzielona jest na dwie warstwy, my będziemy ją dzielić na cztery. Przygotowanie do splotu prostego opisałam w ubiegłym roku tutaj: https://przeplatanka.wordpress.com/2017/08/23/warsztaty-tkackie-czesc-2/
Teraz zajmę się tym bardziej skomplikowanym splotem.
Przygotowanie na początku wygląda podobnie. Tka się na bardku krajkę, która utworzy tzw. trzeci brzeg, ten górny. Nitki wątku wyciąga się daleko za krajkę i one będą potem stanowiły osnowę.

956c6b690aafe004gen

2260b80b49af714dgen

Potem krajkę przywiązuje się do nawoju. Takiej poprzecznej belki, którą umieszcza się na krośnie, na samej górze. Teraz trzeba starannie oddzielić poszczególne warstwy. Zapleść łańcuszek – każda nitka osnowy ma być w swoim oczku. Ponieważ przy tylu warstwach to dość trudne, pomagamy sobie podkładając pod nici osnowy tło.

d29db5791e7d1c06gen

2f13e5f216d6e982gen

Oczywiście nici są już obciążone ciężarkami i napięte. Potem trzeba je przywiązać do półnicielnic, żeby można było zmieniać ułożenie warstw i tworzenie przesmyku tkackiego. Trzy półnicielnice są ruchome. Czwarta warstwa jest nieruchoma.

40e391178511ad2bgen

Warsztat przygotowany, można tkać.

3212bfc08c34cf35gen

Na początku delikatnie, ostrożnie podpychamy wątek. Chodzi o to, żeby tkanina nie była zbyt zbita, żeby dobrze pokazać, jak układa się splot. Najpierw zwykły, potem jodełka. Potem już używamy miecza tkackiego. Jak będzie widać w pewnym momencie machnęłam nim za mocno i zbyt dobiłam wątek, ale potem już znowu tkaliśmy delikatnie, bo wzór był bardzo urokliwy.:)

dd34e24f2604847agen

f391cb337743efb7gen

Ciekawie też prezentuje się z tyłu.:)

89b1fd064536009dgen

Potem zmieniliśmy kolor wątku i tkanina rozwijała się pięknie.:) Miecz tkacki, oprócz równego dobijania wątku, pomagał także ustabilizować przesmyk tkacki.:)

e89b7caa6769b50egen

3069b9297785d8b2gen

75b9a79eb79de65dgen

dc47649b1be3a976gen

0f2c309b28bad354gen

Pokażę jeszcze dzieła z warsztatów ze splotem prostym. Można się świetnie bawić kolorami i utkać piękne rzeczy.

44a3e4c70241266fgen

69d500a4da6ee419gen

I tak, powoli, dobiegły końca kolejne warsztaty tkackie. Przygoda z tkaniem w miłej atmosferze.:))) Poznałam sympatycznych ludzi z pasją, którzy chcą poznać coś nowego, czegoś się nauczyć.
Oczywiście wielkie brawa dla uroczych Prowadzących, które dzieliły się z nami wiedzą, cierpliwie poprawiały błędy, a wszystko to serdecznie, z uśmiechem.:)
Dziękuję wszystkim serdecznie!

ef951136ff87437cgen

Pozdrawiam:)
Grażyna

Reklamy

Kora

Tyle dziś padło słów, płyną wspomnienia, ciągle słychać Jej piosenki. Była częścią naszego życia… Każdy ma pewno swoją ulubioną piosenkę, czasem trudno którąś wybrać. Zdecydowałam się na ten utwór:

Od owieczki do niteczki

No cóż, nie za bardzo mi pasowało: „Jak to ze lnem było”, bo pracowaliśmy głównie z wełną. Taaak! Już się pewno niektórzy domyślają, że znowu byłam w Biskupinie na warsztatach tkackich. Pytacie, czy mi się to nie znudzi? Jak na razie nie.:))) Za każdym razem jest coś nowego, ciekawego, nowi ludzie. Uczestnicy, bo pracownicy są ci sami. Te same wspaniałe i przesympatyczne osoby.:) No jak tu się z nimi nie spotkać? Fakt, samo miejsce jest niezwykle klimatyczne i rewelacyjne, ale to te osoby sprawiają, że chce się wracać.:)))
Czyli zapraszam na kolejną relację.
Po pokonaniu prawie 300 km i spokojnej nocy w Domu Muzealnika zameldowałam się rano na zajęciach. Powitanie, zapoznanie, wręczenie identyfikatorów, programów zajęć i pierwszy wykład. O materiałach, z których pozyskiwano włókno do tkania. Oczywiście mówimy o tkactwie dawnym, sprzed średniowiecza.:) Zajęcia mamy przecież w chatach łużyckich – tych budowlach najbardziej charakterystycznych dla Biskupina.

ca78d58ca21dc6a5gen

Zaczynamy od początku – czyli od owcy.:))) Omawiamy obróbkę wełny. To na szczęście jest nam oszczędzone, zresztą to bardzo czasochłonne. Dostajemy do pracy już gotową wełnę. Prawie.:) Trzeba ją tylko trochę sobie uzdatnić i zabrać się za przędzenie. Tjaaa… To mój wyjątkowo słaby punkt. Zawsze boję się za mocno wyciągnąć nić, żeby się nie zerwała. W efekcie na początku pracy na moim wrzecionie pojawia się raczej sznurek… Ale dzięki cierpliwości pomagających nam prowadzących po pewnym czasie zaczynam snuć już coś, co można nawet nazwać nicią. Może jeszcze hmm… porządną, ale nicią.:)))
Tak wygląda nasz materiał w fazie wyjściowej. To owca wrzosówka, z niej pozyskiwana jest tutaj wełna.

2fe5223ba9963b5cgen

Wprawdzie jest szara, ale poddana odpowiednim zabiegom, może być ufarbowana na piękne kolory. Oczywiście barwnikami całkowicie naturalnymi, zgodnie z tym, czym wówczas dysponowano. Tu są tkaniny z wełny w kolorach naturalnych i barwionej.

4dedae7202ba8a1dgen

Przygotowaną wełnę, mówiąc opisowo, doprowadzany do stanu takiej lekkiej chmurki.:) Trzeba ją rozluźnić i rozplątać, żeby dało się wysnuwać nici. Potem bierze się przęślik (na zdjęciu to ciemne brązowe kółko) i wrzeciono (na zdjęciu to jest ten patyczek) i się przędzie. Przynajmniej się stara.:)))

4852a82d500f1db0gen

Jako przerywnik napiszę, że widziałam tam również zwierzęta, z których nie pozyskiwaliśmy materiału do tkania.:) Górą leciały sobie gęgające gęsi. Czyżby już myślały o wędrówce?

54a32e51b06d20c0gen

A w wiosce wczesnopiastowskiej buszowały inne zwierzaki. Znany mi już kot o rewelacyjnym umaszczeniu i taki słodziak.:)))

5ae8269d37463de0gen

1e4a7344a182c514gen

Wracajmy do pracy.:))) Przędzeniu towarzyszył wykład o farbowaniu tkanin. Wbrew pozorom to nie takie proste, a czynników, od których zależała ostateczna barwa, było naprawdę sporo. Rodzaj użytej rośliny, czas, kiedy się ją zrywało, naczynie do farbowania, długość farbowania, woda i inne. Dużo tego. Słowem trudna praca, wymagająca wiedzy, umiejętności i skupienia.
Po przędzeniu zabieramy się za tkanie. Najpierw krajki, czyli bardko i tabliczki.

61ee325de222b662gen

Pracowaliśmy na prostym bardku. Grupa początkująca tkała proste krajki, ja byłam tym razem już w grupie zaawansowanej i tkałam krajki z wyciąganym wzorem.

05b8f282aa39364cgen

8ca888cc5e9d7c4bgen

Po raz pierwszy widziałam bardko litewskie. Zwykłe bardko ma dwa typy otworów: szczeliny i małe, okrągłe dziurki. Bardko litewskie ma dodatkowe, krótkie szczeliny. Tkanie na nim jest już bardziej skomplikowane.

05593fdb24755b15gen

6e0167bdaeec21f4gen

Praca na bardku wymaga… przywiązania. W sensie dosłownym.:))) Jeden koniec krajki przywiązuje się do czegoś stabilnego, a drugi do siebie.:) Odpowiednio się pochylając, reguluje się napięcie osnowy. Można także rozpiąć całą krajkę między dwiema stabilnymi rzeczami i wtedy tka się stojąc obok.

7b38b015a5eb3dbcgen

Potem przyszła pora na tabliczki. Czyli to, co tygrysy lubią najbardziej.:))) Były dwa wzory prosty i bardziej skomplikowany.:) Jak się okazało – wymagał wielkiej uwagi. Wystarczył jeden drobny błąd i wzór się sypał. Po pewnym czasie i przy pomocy pilnującej mnie prowadzącej, udało mi się uzyskać wzór taki, jaki powinien być.:))) Krajkę do tkania na tabliczkach się wiesza. Tabliczki to kwadratowe płytki, przeważnie drewniane, z czterema otworami, umieszczonymi w rogach tabliczki. To tak dla przypomnienia i gdyby ktoś to czytał po raz pierwszy. Tak to właśnie wygląda. Ciężarek jest z wypalanej gliny. To coś podobnego do agrafki spina tabliczki, żeby je ustabilizować i zapobiec przypadkowemu przekręceniu, kiedy robi się przerwę w pracy.

9b9ed5e671a57ebcgen

4f72520aee8a650fgen

To teraz zrobię przerwę, przespaceruję się po wiosce wczesnopiastowskiej. A potem – tkanie na warsztacie pionowym. Tym razem odważyłam się już na splot ukośny. Coś wspaniałego! Ale to będzie w drugiej części, bo i tak dłuuuuugi wpis mi wyszedł.:)

ac72be4225d63f7egen

Pozdrawiam serdecznie:)
Grażyna

Czas wakacyjny

Wakacje się zaczęły, lato się skończyło. Ale podobno ma wrócić.:))) Dokładnie w pierwszy dzień lata zrobiło się zimno (z 33 stopni na 16 – to spora różnica). Zaczęły się pojawiać deszcze, co jest dużym plusem. Grad ewidentnie jest minusem. W dodatku grad spadł koło 13 i jeszcze po 21, jak wracaliśmy z basenu, to leżała zaspa. Temperatury umiarkowane, może ze dwa dni było ponad 20 stopni. Ale na przykład wczoraj rano było 7. Brr… O tej porze roku to nie jest przyjemne.

55ff6fcb1c04a265gen

9f72fd42f5f26f6egen

ad173321ee660ccegen

Tym razem miałam szczęście do różnych ptaszorków. Słychać wciąż skowronki, przepiórki i całe mnóstwo innych śpiewaków. Drozda udało mi się złapać na gorącym uczynku darcia dzioba.:)

be8b323349fa1362gen

W mieście spotkałam ciekawą kawkę. Widywałam już takie z białymi piórkami. Nie pamiętam dokładnie, czy to wina genów, czy jakiejś choroby, ale występuje u nich odbarwienie piór. Tworzą się łaty, które wyglądają, jakby ktoś pochlapał kawkę farbą.:) Ale ta była dziwna. Miała domieszane pióra brązowe. Co tutaj zostało namieszane? Takie coś widziałam po raz pierwszy.

e758e9e8342f79c0gen

Na dachu starego budynku u sąsiadki zauważyłam dwa gołębie. Teraz rozumiem, skąd się wzięło powiedzenie, że się czulą jak dwa gołąbki.:)

d12320d3e51564c9gen

Mój synek uwielbia rozmaite eksperymenty i lubi hodowle. Różne. Ma na parapecie małą oranżerię.:) Hodował już fasolkę mung, taką na kiełki. Garść nasion, które udało mu się otrzymać, puściliśmy na kiełki i zjedliśmy. Kiedyś po przekrojeniu pomidora okazało się, że parę nasion kiełkuje. Dziecię wzięło te kiełki… Jeden z pomidorów ma już owoce.:))) To, że kwitnie mu tam słonecznik, to już normalne – po prostu wybiera ziarna z króliczej karmy i wtyka w doniczki.:) Wziął trochę trawy z trawnika, żeby królik miał świeży pokarm. No i w tej trawie wyhodował sobie coś takiego.:)))

9321da45608da46fgen

Z dalszych poszukiwań owoców niepozornych, oglądałam krzew jaśminowca. Podobnie jak forsycję. Bo znalazłam tylko opis, że owoce ma… nieokazałe. Faktycznie, nie powalają wielkością czy kolorem. Ale też są.:)))

81adf4a7be2cf9a8gen

8d1071436bd9e1f3gen

Kocisko nam rośnie i rozrabia. Zastanawiam się, czy koty z wiekiem zmieniają kolor? Bo jak to przynieśliśmy, to było prawie całe czarne. Teraz w różnych miejscach wyłazi mu coraz więcej sierści rudej i białej.:))) Wygląda, jakby ktoś ją spryskał sprayem.
Synka wysłaliśmy do babci do miasta. Niech się oswaja.:)))
Do wyjazdu nad morze jeszcze trochę czasu.:)
Przyroda, Natura – to tyle piękna. Żywi nas i daje nam siłę. A my… dzielimy się na tych, którzy tego bronią i na tych, którzy to chcą zniszczyć. Nie ma złotego środka. Nie umiemy korzystać z zasobów Ziemi nie niszcząc jej przy tym. Chcemy żeby dzikie zwierzęta nam nie szkodziły i były od nas daleko, ale niszczymy im środowisko życia. Jest nas już tak dużo, że zachowujemy się jak szarańcza. Walka o byt, pożywienie, pazerność i bezwzględność niszczą… nas. Walczymy ze sobą i imię dobra ludzkości z jednej strony i dobra naszej Ziemi z drugiej. I wszyscy już posuwamy się za daleko. Trudno tu o optymistyczną wizję i jakąkolwiek radę. To już bardziej przypomina wojnę… Zmiany klimatu to początek. Ciekawe, jaki będzie scenariusz dla nas: asteroida? Wulkan? Epidemia nieznanej choroby? Trzęsienie ziemi? A może jednak ruch będzie po naszej stronie czyli wojna nuklearna? Bo że coś będzie, to pewne.:) Cóż, taka jest kolej rzeczy.
A na razie są wakacje, świeci słońce i możemy się napawać tym, co jeszcze zostało.:)))

098c54bc8a58448bgen

Pozdrawiam serdecznie:)
Grażyna

Ostatnie dni wiosny

Serio. Jeszcze jest wiosna.:))) Chociaż radośnie kwitnie już cykoria podróżnik, a w naszej okolicy lipy już przekwitły… Nadciągają wakacje – wspaniały czas wyłączonego budzika.:) Kończą się (tego mi akurat szkoda) spacery na przystanek. Zawsze się coś ciekawego trafiło. A to ptaszysko, a to motyl. Jak te dwa urocze szczygły i polowiec szachownica.

e3c19ab990a934f8gen

b07705e1cd43df1fgen

Przy odpowiednim ustawieniu drzewo zaczęło przypominać dymiący wulkan.:)

0451dc674d533baagen

Wreszcie udało mi się zobaczyć owoc… forsycji.:) Chyba jeszcze nie jest dojrzały, ale i tak fajny.:)

7ade055412257338gen

Ostatnio jeździmy nieco inną drogą, bo ta zwykła bardzo przypomina strukturą Księżyc – same kratery.:))) No i oczywiście coś znalazłam. Jest takie coś, nie wiem jak to nazwać – łąka? Nawet ładne. Po bliższym przyjrzeniu się zauważyłam… lilie. Pierwszy raz widziałam je tak rosnące. Podejrzewam, że to lilia bulwkowata. W naszym rejonie nie ma jej naturalnych stanowisk, prawdopodobnie dostała się tu dzięki ludziom, ale wygląda to pięknie.

39431b6ba12fa965gen

4c86eeb3cc08060egen

A od paru dni po naszym domu szaleje Pusia. Szylkretowa kociczka.:)

b403cb5b544400a0gen

9e9be08b9e7913e9gen

A teraz przed nami początek lata i wakacji.:)))

0d8c52a488abc60dgen

Pozdrawiam serdecznie:)
Grażyna

Okoliczności przyrody…

… były piękne. Tegoroczne Watrowisko w Koszęcinie odbyło się w urokliwym miejscu, aczkolwiek nieco zatłoczonym… Ponieważ aparat raz był w moim władaniu, raz porywał go mój synek, to jest tam dużo różnych zwierząt, przyczep, samochodów, napisów i innych takich. Czyli głównie otoczenie, samego Watrowiska mało. To teraz parę ujęć z tła wspaniałej imprezy, cudownego spotkania z przesympatycznymi ludźmi, za którymi już tęsknię…:)
Siedzieliśmy przy dłuuugim zbiorniku wodnym, na którym była wdzięczna wysepka, porośnięta głównie brzozami.

04fdfe6513b52ffbgen

Powierzchnię porastały subtelne grążele, które stały się natchnieniem do romantycznej sceny w wykonaniu Wachmistrza.:)

cfaddbdd8190cdfdgen

Po wodzie pomykały ptaszyny różne, głównie kaczki krzyżówki, w różnych układach i solo. Nartnik prezentował napięcie powierzchniowe i inne takie.:)))

0ff6360bf382fb1fgen

98f556b5909ff6c1gen

efade1f08a4e3f3egen

Podwodne życie też było bogate. Czasem udało się zaobserwować bliżej lub dalej różne rybki (malutkie jeszcze), raki i pijawki, ale odmówiłam fotografowania tych paskud.

58deb48cbac15bcfgen

566167cf100e040agen

Świat owadów reprezentowany był obficie, nawet nieco gryząco. Ważki w dzień były piękne. A w nocy rozszalały się świetliki. To zdjęcie jest fatalne, ale one świeciły bardzo krótko. Natomiast widać, jak intensywnie.:) Przypominały zielone lampki choinkowe. Rozświetlały się i gasły, migotały. Na gałęziach drzew, na pniach, na krzewach. Cudne widowisko.

39c7eb7a44be8843gen

0cf92dc0c3bd70eagen

Szwendając się po okolicy, bowiem synek mnie wyciągnął na spacer, robiłam zdjęcia różne. Na przykład furtce na mostku albo napisom na szybach samochodów.:)

bc79d10b260c8bdagen

dfa2c0b55ae1f6d1gen

af2f6e4bac2baf1dgen

Udało mi się sfotografować również różany poemat Ultry.:)

ccc3a6c0e9ed3c2fgen

W drodze powrotnej, zza szyby samochodu, w ostatniej chwili złapałam białego maczka.:)

eb5e1e1c3a87b38dgen

I teraz zostały wspomnienia, trochę zdjęć… I takie ciepło w sercu, kiedy się pomyśli: „Watrowisko”…

1b7ab97a33a9dab0gen

Pozdrawiam serdecznie:)
Grażyna-Piekielnica

No i ciągle jeszcze maj…

Zawsze się mówi, że najdłuższym miesiącem jest styczeń.:) Jeśli o mnie chodzi, to on w tym roku jakoś śmignął. A maj nie… Ciągle jest… W kalendarzu rubryki mam gęsto zapisane, ciągle coś nowego. I ciągle – maj. Nie myślałam, że kiedyś będę miała dosyć takiego miesiąca. A jednak. W dodatku w tym roku nie daliśmy rady pojechać do Ogrodzieńca. Pierwszy festiwal w roku, a ja nie byłam! Buuu… Na Wolinie też nie będziemy, nie damy rady. Nad morze jedziemy w innym terminie i w inne miejsce. Testujemy nowe.:) Ale Biskupina nie daruję!:)))
Pora trochę posprzątać w aparacie, jutro Watrowisko, w niedzielę Komunia, a ja mam ciągle jakieś zaległości. Czasem nawet nie chce mi się pisać komentarzy. Tylko wpisy przeczytam. A uzbierało mi się parę fotek. Takie migawki. Najczęściej w drodze na przystanek, czasem u mojej mamy, jak na chwilkę przysiądę, żeby różne sprawy obgadać. Tak dopadłam pana pleszkę.:) Zamigotał rdzawym brzuszkiem, zainteresował. Schował się, ale jakoś się udało.:)

0cb8fb109070c7degen

U nas z kolei dzwoniec darł dzioba.:)

55a59b5817179636gen

Upały są jak latem, a tu ciągle… maj. Czasem jakaś burza, trochę chmur. Deszczu mało. Ot, parę kropli. A wieczorami ludzie masowo podlewają ogródki i wody nie mamy.

10f2686983563b3egen

f088600a6155e692gen

Ostatnio całą sesję zdjęciową miał mak. Nie wiem, jakim cudem on przeżył, wylazł za ogródek i urósł. W dodatku w tym roku dane mu było zakwitnąć, bo się uparłam, żeby tego „chwasta” nie wyrywać, ja chcę zobaczyć co to i jak kwitnie.:))) I intuicja nie zawiodła, mak jest piękny.:)

139587b649c3f609gen

df2d3e91c02c69fcgen

d013ca87e24e8ca0gen

e43e5901f5b141afgen

Jest taki stary dom z resztkami ogrodu. Czasem zakwitnie jakiś tulipan, narcyz, czy coś podobnego. Teraz pojawiła się nowość – piękna lilia. A ja, wyciągając szybko aparat z torebki (spieszyłam się na szkolny), znowu przestawiłam pokrętło. I wyszedł mi… tajemniczy ogród.:)

f9663d12f721df0fgen

Udało mi się zobaczyć kilka motyli. Są takie:

fe0a3ccd321bc172gen

I takie.:)))

c06915e5c6e57439gen

To taki mały przerywnik, chwila odpoczynku. Teraz szykowanie, pakowanie na Watrowisko i przy okazji, jak zwykle, coś tam jeszcze w sprawie Komunii (a to coś doszyć, a to sprawdzić, uprasować, itp.).:) Mam nadzieję, że po niedzieli, białym tygodniu i wyjeździe do Częstochowy to już będzie spokojniej…:)

b701e340370bd47cgen

Pozdrawiam serdecznie:)
Grażyna