Ciiii….

Cicho, cichuteńko, na polach zapada cisza. Słychać tylko tupot mysich łapek wśród rżyska. Coraz więcej pól zaoranych, ziemia po znoju ma czas wytchnienia.
Nie słychać już ptasich świergotów, czasem tylko gdzieś popiskiwanie wróbli, dźwięczny głos sikorek, gaworzenie szpaków. Szpaki teraz dominują. W formacji chaotycznej.

I uporządkowanej.

A nie tak dawno, podczas upalnego, lipcowego dnia w Wolinie (jeszcze przed festiwalem) widzieliśmy coś takiego.

I leciały tak jeden za drugim. Większe klucze i mniejsze. Całe mnóstwo. Tylko w ten jeden dzień. Czyżby gdzieś już zbierały się przed odlotem?
Coraz zimniej się robi. Śliwki pachną chłodem. Trzeba je prędko zamienić w gorącą słodycz dżemu, żeby zamknąć w słoiczkach smak lata. Sumak, jeszcze malutki, a już strojny. Przymierza powoli nową szatkę.

Po niebie przemykają groźne chmury. Ale nie ma burzy. Jest tylko deszcz. A zachodzące słońce niespodziewanie maluje dwa łuki tęczy. Jeden nad drugim. Ale ten wyżej delikatny, prawie go nie widać. Ten niższy za to rozświetla się coraz bardziej. Pyszni się barwami. Potem dostrzegam, że jest podwójny.

To właściwie trzy tęcze jednocześnie. 🙂 Istne szaleństwo. Bogaty dar Matki Natury. Jakby na osłodę, że przez całe lato, mimo burz, tęczy było tak mało.
Nie widzę już jaskółek. Wieczorem przemknie jeszcze czasem cichutki nietoperz. Nad morzem widzieliśmy ich sporo. Wychodziliśmy wieczorem przed domek i patrzyliśmy, jak uganiają się za owadami. Ciekawa jestem, co sobie o nas myśleli nasi sąsiedzi… :))) Zresztą bardzo mili. 🙂
Zaczynają się mgły. Wszystko osnuwa powoli jesienny smuteczek. Rozpalone, bujne lato zmienia się w sytość jesieni, pełnych spiżarni, jeszcze trochę przetworów czeka na swoją kolej. A potem dokręcenie pokrywki ostatniego słoiczka i osunięcie się w jesienny odpoczynek.
Nie tak do końca zresztą. 🙂 Zacznie się wczesne wstawanie (aaaa!). Junior idzie do zerówki i czekają mnie codzienne jazdy do sąsiedniej wsi. W kolejce ustawiły się nowe wzory krajek, warsztacik już czeka, szydełko też, jeszcze szukam wzorów, choć już parę ślicznot znalazłam. Włączy się potem moją ukochaną muzykę i do roboty. 🙂
Jeszcze odrobina nieba znad Wolina. 🙂

Pozdrawiam serdecznie 🙂
Grażyna