Od owieczki do niteczki

No cóż, nie za bardzo mi pasowało: „Jak to ze lnem było”, bo pracowaliśmy głównie z wełną. Taaak! Już się pewno niektórzy domyślają, że znowu byłam w Biskupinie na warsztatach tkackich. Pytacie, czy mi się to nie znudzi? Jak na razie nie.:))) Za każdym razem jest coś nowego, ciekawego, nowi ludzie. Uczestnicy, bo pracownicy są ci sami. Te same wspaniałe i przesympatyczne osoby.:) No jak tu się z nimi nie spotkać? Fakt, samo miejsce jest niezwykle klimatyczne i rewelacyjne, ale to te osoby sprawiają, że chce się wracać.:)))
Czyli zapraszam na kolejną relację.
Po pokonaniu prawie 300 km i spokojnej nocy w Domu Muzealnika zameldowałam się rano na zajęciach. Powitanie, zapoznanie, wręczenie identyfikatorów, programów zajęć i pierwszy wykład. O materiałach, z których pozyskiwano włókno do tkania. Oczywiście mówimy o tkactwie dawnym, sprzed średniowiecza.:) Zajęcia mamy przecież w chatach łużyckich – tych budowlach najbardziej charakterystycznych dla Biskupina.

ca78d58ca21dc6a5gen

Zaczynamy od początku – czyli od owcy.:))) Omawiamy obróbkę wełny. To na szczęście jest nam oszczędzone, zresztą to bardzo czasochłonne. Dostajemy do pracy już gotową wełnę. Prawie.:) Trzeba ją tylko trochę sobie uzdatnić i zabrać się za przędzenie. Tjaaa… To mój wyjątkowo słaby punkt. Zawsze boję się za mocno wyciągnąć nić, żeby się nie zerwała. W efekcie na początku pracy na moim wrzecionie pojawia się raczej sznurek… Ale dzięki cierpliwości pomagających nam prowadzących po pewnym czasie zaczynam snuć już coś, co można nawet nazwać nicią. Może jeszcze hmm… porządną, ale nicią.:)))
Tak wygląda nasz materiał w fazie wyjściowej. To owca wrzosówka, z niej pozyskiwana jest tutaj wełna.

2fe5223ba9963b5cgen

Wprawdzie jest szara, ale poddana odpowiednim zabiegom, może być ufarbowana na piękne kolory. Oczywiście barwnikami całkowicie naturalnymi, zgodnie z tym, czym wówczas dysponowano. Tu są tkaniny z wełny w kolorach naturalnych i barwionej.

4dedae7202ba8a1dgen

Przygotowaną wełnę, mówiąc opisowo, doprowadzany do stanu takiej lekkiej chmurki.:) Trzeba ją rozluźnić i rozplątać, żeby dało się wysnuwać nici. Potem bierze się przęślik (na zdjęciu to ciemne brązowe kółko) i wrzeciono (na zdjęciu to jest ten patyczek) i się przędzie. Przynajmniej się stara.:)))

4852a82d500f1db0gen

Jako przerywnik napiszę, że widziałam tam również zwierzęta, z których nie pozyskiwaliśmy materiału do tkania.:) Górą leciały sobie gęgające gęsi. Czyżby już myślały o wędrówce?

54a32e51b06d20c0gen

A w wiosce wczesnopiastowskiej buszowały inne zwierzaki. Znany mi już kot o rewelacyjnym umaszczeniu i taki słodziak.:)))

5ae8269d37463de0gen

1e4a7344a182c514gen

Wracajmy do pracy.:))) Przędzeniu towarzyszył wykład o farbowaniu tkanin. Wbrew pozorom to nie takie proste, a czynników, od których zależała ostateczna barwa, było naprawdę sporo. Rodzaj użytej rośliny, czas, kiedy się ją zrywało, naczynie do farbowania, długość farbowania, woda i inne. Dużo tego. Słowem trudna praca, wymagająca wiedzy, umiejętności i skupienia.
Po przędzeniu zabieramy się za tkanie. Najpierw krajki, czyli bardko i tabliczki.

61ee325de222b662gen

Pracowaliśmy na prostym bardku. Grupa początkująca tkała proste krajki, ja byłam tym razem już w grupie zaawansowanej i tkałam krajki z wyciąganym wzorem.

05b8f282aa39364cgen

8ca888cc5e9d7c4bgen

Po raz pierwszy widziałam bardko litewskie. Zwykłe bardko ma dwa typy otworów: szczeliny i małe, okrągłe dziurki. Bardko litewskie ma dodatkowe, krótkie szczeliny. Tkanie na nim jest już bardziej skomplikowane.

05593fdb24755b15gen

6e0167bdaeec21f4gen

Praca na bardku wymaga… przywiązania. W sensie dosłownym.:))) Jeden koniec krajki przywiązuje się do czegoś stabilnego, a drugi do siebie.:) Odpowiednio się pochylając, reguluje się napięcie osnowy. Można także rozpiąć całą krajkę między dwiema stabilnymi rzeczami i wtedy tka się stojąc obok.

7b38b015a5eb3dbcgen

Potem przyszła pora na tabliczki. Czyli to, co tygrysy lubią najbardziej.:))) Były dwa wzory prosty i bardziej skomplikowany.:) Jak się okazało – wymagał wielkiej uwagi. Wystarczył jeden drobny błąd i wzór się sypał. Po pewnym czasie i przy pomocy pilnującej mnie prowadzącej, udało mi się uzyskać wzór taki, jaki powinien być.:))) Krajkę do tkania na tabliczkach się wiesza. Tabliczki to kwadratowe płytki, przeważnie drewniane, z czterema otworami, umieszczonymi w rogach tabliczki. To tak dla przypomnienia i gdyby ktoś to czytał po raz pierwszy. Tak to właśnie wygląda. Ciężarek jest z wypalanej gliny. To coś podobnego do agrafki spina tabliczki, żeby je ustabilizować i zapobiec przypadkowemu przekręceniu, kiedy robi się przerwę w pracy.

9b9ed5e671a57ebcgen

4f72520aee8a650fgen

To teraz zrobię przerwę, przespaceruję się po wiosce wczesnopiastowskiej. A potem – tkanie na warsztacie pionowym. Tym razem odważyłam się już na splot ukośny. Coś wspaniałego! Ale to będzie w drugiej części, bo i tak dłuuuuugi wpis mi wyszedł.:)

ac72be4225d63f7egen

Pozdrawiam serdecznie:)
Grażyna

16 uwag do wpisu “Od owieczki do niteczki

  1. Grażyna no kapitalny dla mnie wpis;)))))))))))))))))
    Przywieź.Przywieź!!!!!!!!!!!!!!!! bardzo chcę pomacać,dotknąć i posłuchać opowieści o;))))))))))))))’
    No moje klimaty.Bawiłam się kiedyś w makramy- niestety większość wzorów pozapominalam ale…No i związałam,tak zrobił mi ramę X-men taki jeden kilim.Frajdę mialam nieziemską;))) A jak mnie bawiło barwienie sznurów konopncch!!!

    Polubienie

  2. Ja Cię nie proszę o przywiezienie bo raczej się nie spotkamy, ale jestem pełna uznania dla Twojego tkactwa.
    No i zachwyciło mnie to zboże w tytule blogu.- to chyba żyto- prawda? Ja miejska baba jestem to zawsze mam problemy tego rodzaju…
    Serdeczności Grażynko

    Polubienie

  3. Przywieź, mnie również to interesuje. Uwielbiam takie historie. Może opowiesz wszystkim? Chętnie posłuchamy. Ale byłaby frajda!.
    Serdecznie pozdrawiam

    Polubienie

  4. Rozumiem cię doskonale i wiem, co Cię tam ciągnie bo ja tak mam ze SLOT ART FESTIVALEM, byłam tam już czwarty raz i niby to samo ale za każdym razem inaczej. Tkałam koszyczek z nici ze starych podkoszulków, na pewno było łatwiej niż Twoje krajki. Podziwiam.

    Polubienie

    • No właśnie, też znasz to uczucie.:)))
      Zainteresował mnie ten koszyczek. Plotło się go tylko z tej „włóczki” z podkoszulek czy na jakimś podkładzie, czy stelażu z czegoś? Masz może zdjęcia? Widziałam na You Tube filmy, jak się robi taką „włóczkę” i różne robótki szydełkowe z tego.

      Polubienie

  5. Byłabym przegapiła, wystarczyło że nie zajrzałam parę razy. Podziwiam niezmiennie, podoba mi się Twoja pasja i determinacja i to,że Ci się te wszystkie nitki nie pomylą.
    Kota umaszczenie prawie tygrysie.

    Polubienie

    • Mylą się, mylą.:))) Nawet na tej fioletowej krajce widać, jak jedna nitka wrednie wylazła, mimo że wzór zaczął już należycie wychodzić.:)
      Kot jest taki tygrysio-zebrowaty.
      Jeszcze będzie jedna część o tkaniu na krosnach.:)

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s