Jesienne porządki:)

Z reguły są wiosenne, ale może być przecież trochę inaczej. Tjaaa… Dawno mnie tu nie było. To znaczy niby zaglądałam, na inne blogi też, ale jakoś pisać to mi się nie chciało. Nawet komentarzy. No zgroza po prostu! Muza wzięła sobie wolne i myknęła. Nie wiem, gdzie wyjechała, ale widocznie w jakąś fajną okolicę, bo nie chciała wracać…:)))
No to przy okazji porządków uzupełnienie wspomnień z wakacji. Oczywiście morze.:) No dobrze, nie będzie zachodu słońca.:))) Trochę wody i ciekawostek typu glony, mewy, uczesane kamienie itp. Ponieważ kamieni tam dostatek, a plaża główna to właściwie same kamienie tak na lądzie, jak i w morzu, to ludzie mają duży wybór i robią sobie układanki.:) Naszych ulubionych szkiełek też trochę znaleźliśmy. Morze pokazało kilka wariantów. Było i sztormowe, i zwykłe, a na koniec istna gładziuteńka, niemrawa zupa. Aczkolwiek niezaprzeczenie piękna.:)
To teraz parę obrazków i przejdę do innej atrakcji.:)

3611871201a5a159gen

4f9fcf9444df910bgen

7207f0331dfd1064gen

30a25984ffd394b4gen

c2177860a42ef2c3gen

c66e098bf0b07d5agen

Pomysł na naszą ostatnią wakacyjną atrakcję pojawił się w kuchni. Otóż kiedyś zachciało mi się porządnej soli gruboziarnistej. Spożywczej oczywiście. Mąż kupił. No taaak… Była gruboziarnista. Nawet bardzo. Ale, jak zwykle, zaczęliśmy czytać opakowanie. Sól z Kłodawy. Hmmm… Mąż zaczął gmerać w internecie i stwierdził, że jest tam trasa wycieczkowa, można pozwiedzać. No to telefon w rękę. Podzwoniłam, popytałam, zarezerwowałam miejsce. Bo zwiedzanie tylko w dni robocze, w określone godziny i trzeba wcześniej się zapisać. Jak się później okazało to również ze względów bezpieczeństwa. Limitują ilość osób, bo w razie alarmu i jakiegoś zagrożenia wiedzą ile osób mogą w określonym czasie ewakuować. Windy są obszerne, pomykają dość szybko i zjeżdżają na głębokość 600 metrów. Proszę sobie porównać np. z Wieliczką lub lub kopalnią srebra w Tarnowskich Górach.:)

077e246e4a59dceegen

2d661584cc813192gen

8943e6d1c9916012gen

Aha – uwaga techniczna. Mój aparat dorobił się dodatkowych kropek na obiektywie.:) Nie wiem jak, nie umiem ich usunąć. Ze zdjęć w komputerze też, niestety. Nie mam programu do obróbki graficznej i nie wiem, jak to robić.
Wracając do kopalni. Naszą grupą zajmowało się dwóch bardzo sympatycznych przewodników. Kilku panów z grupy dostało lampki, założyliśmy kaski i poszliśmy. Wybór wygodnego obuwia (polecam adidasy) to podstawa. Jest dużo chodzenia, miejscami jakby błotniście i grunt bywa nierówny, trzeba uważać pod nogi. Korytarze dosyć szerokie i jest zaskakująco ciepło.
Ogólnie wrażenia bardzo przyjemne, wręcz fascynujące. Sympatyczni przewodnicy, chętnie, kompetentnie i dowcipnie odpowiadający na pytania. Brak uczucia przytłoczenia i ciasnoty, dobra wentylacja, bardzo dobrze się tam oddychało. No i niezaprzeczalne piękno iskrzących się, często łososiowo-różowych ścian – to wszystko sprawiało, że wycieczkę zaliczamy do udanych, kopalnię polecamy jak najbardziej.:) Niestety mój aparat nie oddał w pełni tej różowości. Były tam też odcienie bieli, szarości. Niektóre korytarze były niesamowicie oświetlone. Pod koniec trasy rozbito sporą bryłę soli i mogliśmy sobie wybrać po kawałku.:) Wtedy okazało się, że to jest ciężkie. Synek chapnął sporą bryłkę i pod koniec zaczął trochę popiskiwać, w domu zważyliśmy bryłkę. Objętościowo niezbyt duża, ale ważyła prawie dwa kilo.:))) Ta którą trzymam waży 626 gramów.:) Żeby nie było wątpliwość, gdzie jesteśmy, to pozwolono nam nawet w jednym miejscu polizać ściany.:)))
Pokazano nam też sól niebieską, z której jest płaszcz figury w kapliczce. W kapliczce oczywiście była też św. Kinga.
Naprawdę polecam, warto się wybrać. Oczywiście trzeba poczytać informacje na stronie kopalni, bo jednak trochę przeciwwskazań jest, jak zwykle w takich miejscach, głównie związanych ze zjazdem na tak dużą głębokość. Jazda windą trwa krótko.:))) Przyznam się, że chętnie bym tam pobyła dłużej. Najchętniej żeby tam sobie posiedzieć, powoli połazić, żeby wszystko dokładnie obejrzeć. No i pozachwycać się tym unikalnym, podziemnym pięknem.

df31f0cf9302af41gen

2afaa1620284cabegen

ae5d7c81ae08bd0dgen

3e09fbe2fef9d624gen

c0350f702c47323agen

33f2c50449e48776gen

c9c809be24d5e39cgen

4e4d14f6912743cegen

f6f97e7d41259256gen

a1ec508c9ecba28agen

c040cd3c4bdeed82gen

To tak na rozgrzewkę. Wakacje można uznać za udane i bogate w różne wrażenia. Teraz jeszcze sprawozdanie wrześniowe. Z Biskupina oczywiście.:))) No pewnie, że byliśmy! To był jubileuszowy festyn, trzeba było być. Atrakcji mnóstwo, aż się w głowie kręciło. Postaram się coś wybrać i opisać.:)))
Pozdrawiam serdecznie:)
Grażyna

Reklamy

10 uwag do wpisu “Jesienne porządki:)

  1. Fajnie, że wróciłaś i to od razu z ciekawym postem. Pięknie wygląda niebieska sól i te jasne korytarze. Chętnie bym zwiedziła kopalnię inną niż Wieliczka. Tam też byłam dawno, podobno otwarli nową trasę. Jednak zawsze w niej tłok i mnóstwo wycieczek, jakoś mi się nie chce.

    Polubienie

    • Tam jest przepięknie. Miejscami bardziej różowo. I to jeszcze iskrząco. Można polizać.:))) Dobrze się tam oddycha. My byliśmy zachwyceni. Dostaliśmy po bryłce soli i po… kilogramowej paczce soli.:) A że nas było czworo, to mamy niezły zapas.:))) Do tego jest sklep z pamiątkami i można zaszaleć. Tłumów nie ma, oni tego pilnują, ze względów bezpieczeństwa, no i to jest nadal czynna kopalnia.

      Polubienie

    • A rzeczywiście, że tak to słono wyszło.:)))
      Dwa kilo to była tylko bryłka synka. A każdy z nas wyszedł ze swoją bryłką. Do tego dostaliśmy po kilogramowej paczce soli dla każdego – czyli kolejne 4 kilo.:))) Zapas na lata. A bryłki piękne. Synek jeszcze wyprosił lampę solną, bo odwiedziliśmy sklep z pamiątkami.:))) Na szczęście córcia wybrała małą figurkę z solą, to jakoś sobie poradziła.:)

      Polubienie

    • Ja kiedyś zwiedzałam Wieliczkę jako małe dziecię i to odchorowałam. Przewodnik nie prześwietlił nic i nie wierzyłam, że to wszystko z soli. I podczas całego zwiedzania co chwilę coś dyskretnie lizałam, albo dotykałam palcem i oblizywałam palec. Po wyjeździe z kopalni tak się pochorowałam, że potem przez rok nie byłam w stanie niczego osolić. Mogłam zjeść sól tylko tę w potrawach i pod warunkiem, że nie widziałam solenia.:))) Żadnego solenia jajek, ogórków, pomidorów itp.
      Zwiedzaliśmy też kopalnię srebra w Tarnowskich Górach, no i teraz tę w Kłodawie. Którą jestem zachwycona.:)
      Biskupin będzie, tego Wam nie daruję.:)))

      Polubienie

    • Kopalnia jest rewelacyjna, taka rozświetlona. Dużo głębiej niż kopalnia srebra, a odczucia są zupełnie inne. Nie ma się tego wrażenia, że jest się gdzieś daleko pod ziemią.:)
      My tylko obejrzeliśmy podczas Watrowiska Pustynię Siedlecką i źródła Wiercicy. Koło tych źródeł jest piękny las, dobre miejsce na dłuższy spacer. Trzeba będzie się rozejrzeć w okolicy, podpytać Watrę, bo ona nam powiedziała, jak jechać.:)))
      Zazdroszczę Wam tej Irlandii.:) Trochę się kiedyś szwendałam po Europie, ale zawsze mnie ciągnęło na południe, w cieplejsze rejony.:)))

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s