Październikowe przysypianie

Październik mija sobie spokojnie. Jedno dziecię w szkole, drugie w domu, ale przed komputerem. Wieś powoli cichnie, przyroda mości się do snu. Ptaszory odleciały. Zostały między innymi bażanty, piskające sikory i drące dzioby wróble. Pogoda bywa klasycznie jesienna, czyli senna, deszczowa i paskudna. Czasem mamy jakiś ładny zachód słońca, rano mgły, ale na szczęście bez przesady. Co cenię sobie szczególnie w poniedziałki, kiedy o świcie wiozę córcię do szkoły z internatem. Ja sama najchętniej bym się gdzieś zwinęła i spała.

Nie wiem, jak opanować te wielkie przerwy między akapitami. Wrrr… Najpierw będzie zachód, a potem coś, co wyglądało na smugi po samolotach, aczkolwiek bardzo ciekawe.:)))

W październiku oczywiście orzechy i grzyby. U nas w ogródku kanie, w lesie całe mnóstwo różności. Muszę chyba sobie kupić jakiś porządny atlas grzybów, bo jest ich takie mnóstwo, że tego nie ogarniam.:) Ten ostatni to chyba jakiś domek, bo z kominem.:)))

Droga, którą jeżdżę z córcią, jest ostatnio nieźle urozmaicona. Do stania na światłach przed remontowanym wiaduktem na A1 dołożyli nam objazd. Remontują inny wiadukt. Droga będąca objazdem jest koszmarna. Bardzo wąska, nawet dwa samochody osobowe mają problem, żeby się minąć. Jeździ się po poboczu, które jest w coraz gorszym stanie, czyli się zapada. Niedługo będę jeździła na dwóch kołach, jak Schwarzenegger przy parkowaniu.:))) Za to ostatnio wożę przy sobie aparat. Ustawiam go na kierownicy i robię zdjęcia. Czasem jakieś się uda.:))) Ponieważ droga bywa pustawa, to raz mi się nawet udało zatrzymać przed skręceniem i zrobić zdjęcie jabłonki, na widok której zawsze się ślinię.:))) Oczywiście nie trzymam aparatu cały czas na kierownicy, tylko najpierw sobie wybieram miejsca, a potem, jak nic nie jedzie z przeciwka, to lekko zwalniam i robię cyk!:)

Ostatnio powoli zaczynam wracać do robótek. Zrobiłam córci ozdobę do spinki do włosów. Używa jej do… przypinania maseczki.:) Bo jej spada, zawiązywanie troczków nie pomaga, a spinka działa. Do tego zrobiłam jej czapkę w wersji jesiennej czyli takiej ażurowej i chustę pod szyję, bo rano bywa chłodno. Tutoriale oczywiście znalazłam na You Tube. Czapkę na kanale Szydełko (Karolina bardzo dobrze tłumaczy). Chusta natomiast ma nazwę bardzo aktualną: virus.:))) Tę znalazłam u #Qrkoko. Prosta i wciągająca. Bardzo szybko przyrasta.:))) Potem zrobię komplet zimowy, ale jeszcze nie mogę się zdecydować na ścieg do czapki i czy zrobić szalik, czy komin. Zimowe będzie fioletowe, bo coś ostatnio ten kolor jest na topie.

No i październik się kończy. Zobaczymy jak będzie w tym roku wyglądał listopad, a potem zima.

Pozdrawiam serdecznie:)

Grażyna

11 uwag do wpisu “Październikowe przysypianie

  1. Ojej, jaka śliczna spinka, czapeczka i chusta. Zazdroszczę bo dla mnie to nieosiągalne, nie lubię szydełka ani drutów.
    To fioletowe coś wśród liści bardzo dziwne. Na grzybach niewiele się znam i ostatnio nie mogę ich jeść.
    Pomysł ze zdjęciami drogi bardzo dobry, fajnie wyszły. Mój aparat padł na dobre, brakuje mi go, ale na razie pożyczyłam od zięcia, jest okropnie ciężki i jeszcze się nie nauczyłam go porządnie obsługiwać.
    Dobrze, że piszesz.

    Polubienie

    • Ja bardzo lubię takie robótki, ale bardzo długo miałam przerwę. Nie byłam w stanie nic zrobić. Tylko to co konieczne, czyli dla siebie czarną czapkę. Teraz jakbym „odtajała”, znowu coś zaczynam dziergać, szydełko kusi, włóczki nęcą.:)
      Te fioletowe grzyby pierwszy raz widziałam. Były jeszcze różowe i niebiesko-zielonkawe, ale już było za ciemno na dobre zdjęcie.:)))
      Bo jako kierowca mam aparat pod ręką i nawet na tych naszych bocznych drogach mogę się czasem zatrzymać, jak widok ładny, albo jakiś zwierzak blisko.:)

      Polubienie

  2. Ale się człowiek musi naczekać na wpis! 🙂 Ale warto zobaczyć, jak tam u Was obecnie 🙂
    Szydełkowania na poważnie nigdy nie próbowałem, ale fascynują mnie te wszystkie wzory. Gdyby nie to, że już wzrok powoli „się oddala”, a ręce stają się za krótkie, to bym podziubał chyba 😉

    Polubienie

  3. Kiedy mój mąż widzi, że przeglądam włóczki, na ekranie różne wzory wyświetlone, zawsze mówi: Oho, idzie zima, Maryśka będzie drutować:-) i to prawda, w lecie nawet okiem nie musnę włóczek, a teraz, kiedy wieczory długie, zaraz zacznie się szaruga, kusi coś robótkowego;
    Znalazłam wzór swetra, który pokazałam na blogu, po prostu zarejestrowałam się na pintereście, a tam, o matulu, kopalnia wzorów i pomysłów. I nie wiem, czy go wykorzystam, bo inne są jeszcze ładniejsze:-) widzę, że robótkujesz szydełkiem, a zapinka ciekawa, nie znam takich technik z koralikami; u nas kanie już w odwrocie, Twoje na zdjęciu wyjątkowo okazałe; pozdrawiam serdecznie.

    Polubienie

    • No właśnie ten link, który Ci podałam, to znalazłam na Pintereście.:))) Ciężko tam szukać czegoś na dany temat, bo tyle innych śliczności kusi.:)
      Zapinka to makrama. Co prawda tutorial po francusku, ale pani dokładnie pokazuje każdy splot.

      Kanie ogródkowe. Grzybnia sprzed paru lat, ale ciągle owocuje. Chociaż kanie pojawiają się w zaskakujących miejscach, a część nawet uciekła za płot.:)))
      Pozdrawiam serdecznie

      Polubienie

  4. Masz muchomorkowy domek krasnoludków !! ;o)
    Dla mnie jeszcze na robótki za wcześnie, Matka Natura pogody nie skąpi, to dalej szalejemy na Wrzosowisku…;o)

    Polubienie

    • Ja powoli wracam do robótek. Na razie robię to, co jest aktualnie potrzebne. Może w końcu przełamię ten zastój twórczy i znowu zacznę coś robić.
      W naszym ogródku nadal są kanie.:) Ale reszta na wiosnę, trzeba go będzie nieco odrestaurować i chyba czymś spryskać, bo wszędzie są jakieś plamy, paskudztwa, jakieś choróbska. Zresztą wszędzie tak jest. Jak się popatrzy na drzewa i krzaki, to trudno znaleźć cały, zdrowy liść. Nawet wybarwiają się inaczej niż zwykle. Wiśnie kiedyś były przepiękne jesienią. Teraz zielone liście opadają zaraz po owocowaniu. Może to brak konkretnej zimy, takiej jak kiedyś bywały?

      Polubienie

  5. Ja nie dziergam i nie szyję, za dużo jest cudnych szmatek w sekend handach ale podobają mi się ręczne robótki. Jak mnie wkurzają te przerwy między akapitami, jak znajdziesz na nie sposób daj znać Grażko.

    Polubienie

    • Ja szyję tylko ręcznie, jak coś akurat potrzeba np. podwinąć za długie rękawy w bluzce dla dziecka czy coś takiego. Maszyny się boję i, chociaż tego żałuję, nigdy nie nauczyłam się szyć.
      Dziergać bardzo lubię, teraz miałam dłuższą przerwę, ale zaczynam wracać do niteczek. Lubię też haftować, chociaż rzadko. Bywało że robiłyśmy z mamą całe komplety serwetek na stół czy podobne rzeczy.:) Jak się chciało kiedyś mieć określony wzór, to trzeba sobie było go samemu zrobić.:)
      Na przerwy między akapitami nie znalazłam jeszcze sposobu, ale szukam.
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s