Listopadowe zamyślenie

Listopad. Taki niefajny miesiąc. Zaczyna się źle, a potem jest tylko gorzej… Przyroda nie wygląda za ciekawie. Liście spadają, słońce bywa rzadko, często jest szaro i ponuro. Chyba że raczy pojawić się przymrozek, to trochę pobieli.

Natomiast niektóre rośliny za bardzo się tym nie przejmują. Wrotycz kwitnie sobie bezstresowo. W domu kwitną doniczkowce. Zwłaszcza grudniki. Ale doniczkowce zaokienne też nie są gorsze.:)

Pozostając przy tematach kwiatowych, to spodobały mi się te chryzantemy. Macałam – żywe. Nie mogłam się oprzeć i zrobiłam zdjęcie, nieudolnie zamazując nazwiska na płycie w programie Paint. Ale kolory są niesamowite. Zdjęcie było robione przed 1 listopada…

Z roślin przejdę do zwierząt. Jakby ktoś miał wątpliwości, to u nas gołębie rosną na krzakach.:)))

U sąsiada są kaczki. Nie wiem, jak się ta rasa nazywa, ale wyglądają zupełnie jak kaczki krzyżówki, tylko w wersji maxi.:) Jedną udało mi się złapać aparatem.

Ze zdjęć „drogowych” udało mi się dopaść rzadkość: pociąg. To są tzw. „stare tory”. Takie urozmaicenie nowego objazdu. No ale musiałam zrobić to zdjęcie o poranku. Przepraszam innych kierowców, ale starałam się zatrzymać w takim miejscu, żeby bezkonfliktowo mnie ominęli.:)

Jedynym miłym akcentem w listopadzie są urodziny mojej Córeczki. Tort musiał być truskawkowy. Toteż w środku miał truskawkowy kolor, dżem truskawkowy i masę truskawkową.:) Kolor biszkoptu był prawie taki, jak kolor wstążki, ale na zdjęciach nie wyszedł ładnie.

To jeszcze w podobnym temacie. Córcia dostała kiedyś bluzkę. Milusia, różowa, z kotkiem. Było jedno ale: tekst na bluzce. Osoba, która dała bluzkę nie znała angielskiego… Postanowiłam trochę bluzkę przerobić. Przepraszam za tekst, ale muszę pokazać oryginał, żeby był widoczny efekt końcowy. Różnica w kolorze bluzki wynika z pory robienia zdjęcia i oświetlenia. Użyłam 7 odcieni kordonków, trzech odcieni koralików, dwóch odcieni muliny. No i oczywiście igieł, szydełka, nici i nożyczek.:)

W listopadzie jeszcze są moje urodziny, w tym roku 50, ale to już pominę. Tortu nie będzie, bo zawsze Mama mi robiła… Ja Jej nie zdążyłam urządzić 80 urodzin, zabrakło miesiąca, miała w marcu… No po prostu nie lubię listopada… Jeszcze tylko grudzień i ten koszmarny rok się skończy.

Pozdrawiam serdecznie

Grażyna

12 uwag do wpisu “Listopadowe zamyślenie

  1. Dzwonki ogrodowe prześliczne:-) truskawkowy torcik w listopadzie to wyjątkowe zestawienie, prawie jak wiosna, bardzo budujące, a zatem wszystkiego najlepszego dla solenizantek; kudłate stworzenie skradło moje serce, bardzo lubię kudłate psy, choć więcej przy nich pracy; właśnie Amik wrócił z łąk, z rzepami w długiej sierści, oj, będzie zajęcia sporo:-) i jak przyjęłaś 50-tkę? ja na początku października zostałam przygnieciona 60-tką, nic nie zmieniło się w moim życiu; chociaż nie … stypendium zusowskie zaczęło wpływać na moje konto, jak to ktoś rezolutnie nazwał:-) pozdrawiam serdecznie.

    Polubienie

    • Dziękujemy.:) To Ty też z okrągłego rocznika, jak moja cioteczna siostra.:) 50 raczej nic nie zmieniła, tylko obchody mnie przygnębiły… Jedynie snuję rozważania językoznawcze, bo inaczej brzmi: „przeżyłam 50 lat”, a zupełnie inaczej: „przeżyłam pół wieku”.:)))
      Córcia uwielbia truskawki, toteż już od wakacji zaczyna snuć rozważania jak daleko do listopada i truskawkowego tortu.:)))
      Kudłate stworzenie bardzo zarosło na zimę. Jako szczeniak miała na wierzchu czarne futro, takie zabarwione na czarno końcówki, podobnie jak yorki. Ale na lato była jasno-beżowa. Teraz zaczyna jej się to czarne trochę pokazywać i się śmiejemy, że wyrasta jej ogrzewanie słoneczne, jak panele.:))) A jej rodzice, sympatyczne kundelki, to tata czarny, z gęstą, lekko kręconą sierścią, a mama taka rudo-lisia, z krótką sierścią i długim pyszczkiem.
      Ciekawa jestem czy mi się te piękne dzwonki rozsieją. Miło by było. Bo inne zasiedlają najrozmaitsze miejsca.:)
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Polubienie

    • No listopad jest bardzo niefajny. Jeszcze mieliśmy pogrzeb naszego proboszcza, zmarł na covid. Lubiliśmy go, był naprawdę sympatyczny i w porządku. A wikary zmarł nam w lipcu, po wypadku samochodowym. Tak wielu nekrologów jeszcze nigdy nie widziałam.
      Córcia jeszcze bluzki nie widziała, ale mam cichą nadzieję, że zaakceptuje zmiany.:) Osobiście jestem dumna z efektu.:)))

      Polubienie

  2. Wszystkiego najlepszego! Na początku zmiana cyferki uwiera, potem się zapomina. Zdróka życzę i wielu fajnych pomysłów, jak ten z bluzeczką Córki.
    Dla mnie listopad też niemiły, ale wyrzucić go z kalendarza nie sposób. Dobrze, że się kończy.
    Dzwonki śliczne, chryzantemy też.

    Polubienie

  3. Ha, ha, ta bluzeczka mnie rozłożyła na łopatki – genialny pomysł 🙂
    A rok… no nie udał się, ale co zrobić. Za to nowemu będzie trudno być gorszym 😉 Ja tam się tym pocieszam 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s