Zima. W lutym?!:)

No właśnie. Się porobiło.:))) Nie za bardzo mi to odpowiada, bo akurat mam sporo spraw do załatwienia, co oznacza jazdę samochodem. Ostatnio tak się wczepiłam w kierownicę, że potem mnie ręce bolały. Autko sobie radzi, ale stres mam ja. To żeby trochę sobie to osłodzić, to znowu podjęłam próbę usmażenia pączków. Poprzednie nie były zbyt udane… No ale trafiłam na przepis na You Tube. Jest też blog tej Autorki: Smaki Katriny. Już parę przepisów wypróbowałam i działały.:) No to zabrałam się za pączki. Rewelacja! Nawet w moim wykonaniu. Domownicy zachwyceni.:))) Musiałam pokombinować z nadzieniem, toteż znalazłam dżem jabłkowy, dosyć „suchy”, twardy i konfiturę z płatków róży. Pomieszałam i wyszło super. Jabłka dały konsystencję, a róża smak i obłędny zapach. Mmmm… Nie doczekały cukru pudru…:))))

A zima pokazała swoje oblicze. Takie serio. I mróz porządny i śnieg solidny. Nawet szadź była, skojarzona z pięknym słońcem, to aż iskrzyło. Do tego w powietrzu wirował diamentowy pył. No to chwilami było nawet pięknie. Czasem słońce wychylało się bardzo nieśmiało, dało się je zobaczyć, bez mrużenia oczu i ciemnych okularów. To trochę zdjęć, głównie zaokiennych.:)))

Nawet udało się zrobić zdjęcia paru zwierzakom. W oddali pojawiają się czasem sarny. Na krzewach buszują kosy i sikorki, różne, tu akurat namierzyłam ubogą. Niespodziewanie zawitał dzięcioł zielony. Chyba zielony, z nim mam zawsze problem z identyfikacją.:) No a kota i psica już tu się pojawiały. Bunia szaleje w śniegu jak dzieciak, tarza się, skacze, wyraźnie szczęśliwa. Pusia stała się kotem wybitnie domowym.:)

No i tak nam ta zima mija. Eeeech… Byle do wiosny!

Pozdrawiam serdecznie:)

Grażyna

12 uwag do wpisu “Zima. W lutym?!:)

  1. No, trzeba przyznać, że w ostatnich tygodniach zima przykłada się do roboty, jak już dawno się nie starała 🙂 nawet mróz zaprosiła, a i śniegu nie szczędzi. Mnie to cieszy z tego względu, że wreszcie mogę córce pokazać, co to ten śnieg. I saneczki są, i lepienie bałwana, i śnieżki 🙂 Jako kierowcę bawi mnie to dużo mniej, ale jak mawiał klasyk: „Pani kierowniczko, ja to wszystko rozumiem… Ja rozumiem, że wam jest zimno, ale jak jest zima to musi być zimno, tak? Pani kierowniczko, takie jest odwieczne prawo natury!” 😉

    Polubienie

    • Zdjęcia są różne, na miarę umiejętności i możliwości. Ptaszęta nie są zbyt cierpliwe w pozowaniu.:))) Ale Natura tworzy takie cuda, że chce się to jakoś utrwalić.
      Serdeczności

      Polubienie

  2. Faktycznie, zima w lutym!!! 😀 😀 😀
    Gdzie siem podziały emotki na łotr pressie????
    Zwierzątka super!!!
    Ja czynię kawał buły ziarenkowo-mączysto-tłuszczowej i wieszam w siatce od wędlin, oraz kupuję sadełko po 1,70 za kg i też wieszam, ale na sznurku, i w kawałkach.. Na razie zainteresowały się tym wszystkim gawrony. Sadło urywają, a bułę przyciągają do gałęzi na której siedzą i dziobią przytrzymując nóżką. Ten co dziobie bułę, kruszy i pod drzewkiem siedzą kolejne, i zbierają. Więcej nic nie widziałem.

    Polubienie

    • Sie porobiło.:))) Ale już zapowiadają odwilż.:)))
      U nas tylko wisi słoninka na trzepaku, bo tam ani kot, ani pies nie dosięgnie. Pies ostatnio wypłoszył z naszego osobistego żywopłotu dwie bażancice. Poza tym wałęsają się jakieś drapieżniki, które w nocy denerwują psy i próbują sąsiadom wyżerać drób.
      Gawrony, wrony i kawki są w miastach, u nas tylko widzę przelatujące na żer stada. Są natomiast kruki. Piękne! Bywają sójki, sroki i różne dzięcioły. Sikory, wróble, mazurki i czasem gile.
      I widać duże drapieżniki latające.
      Mam uraz do myszołowów: kiedyś gdy jechałam sobie spokojnie, jeden taki wystartował z lasu obok. No i się okazało, że gamoń nie jest zbyt zwrotny i jest na torze kolizyjnym z moim autkiem. Ja wydałam wrzask, odbiłam w lewo (dobrze, że nic nie jechało z przeciwka!), gamoń próbował wyhamować i zmienić kierunek lotu, pomógł mu trochę pęd powietrza, tylko lekko musnął auto pazurem. Gdyby nie próby ratunku z obu stron, to bym miała duuuużą zasłonkę z piór na przedniej szybie.:)))

      Polubienie

  3. U nas tylko gawrony, aczkolwiek rok temu, w październiku, nosiłem trznadle podlotki w krzaki, bo nie chciały z chodnika zejść. Psina je wywęszyła i grzecznie pokazała, że trzeba to tałatajstwo ochronić. Bo nasz wielki pies zajmuje się pasieniem małych ptaszków. 😀 😀 😀
    Za to u wnuków naszych i sójki, i sikory, i co tylko można! Ale oni są nad rzeczką.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s