Kapryśny marzec

Wróble drą dzioby na całego. Kosy śpiewają, szpaki skwirzą, żurawie trąbią. Zaczyna się typowy przedwiosenny hałas. Przebiśniegi i leszczyna to już właściwie przekwitają, pchają się krokusy. Śnieg raz jest, a raz go nie ma. Jak było więcej, to nawet udało się zobaczyć takie zwierzaki:

A takie puszyste stworki dożerają resztki orzechów.

Ze zdjęciami z drogi teraz trudniej, bo jeżdżę tą główną. Na objazd nie mam odwagi się zapuszczać. Nie mam terenówki, ani traktora, żeby po polu jeździć. Ale jednak czasem zdarzy się okazja, to coś tam cyknę. Najczęściej, gdy udaje mi się być pasażerem.:) Ostatnio widywałam piękne wschody słońca, dziwny zachód, kiedy słońce zniknęło, a została taka jakaś jasność. No i mgła. Była jeszcze porządniejsza, ale wtedy akurat byłam kierowcą i usiłowałam się zorientować, czy jeszcze jestem na swoim pasie jezdni, to zdjęć nie robiłam.:)

Ostatnio mam duuuużo zajęć. Postanowiłam sprzedać dom po mamie. Toteż sprzątam, przeglądam pamiątki, dokumenty, zdjęcia i różne takie. A jest tego mnóstwo. Są rzeczy jeszcze mojego dziadka. Zdjęcia pradziadka z rodziną. Zdjęcia tradycyjne, slajdy, negatywy. I jedno na płytce z kości słoniowej. Nie wiem kto jest na tym zdjęciu, ale i tak mi się podoba.:) Zrobiłam też zdjęcie pod światło, żeby było widać, jak prześwituje przez płytkę.

A wśród wielu rzeczy jest między innymi żelazko z duszą.:)

Może dla wielu osób to nie są istotne rzeczy, ale dla mnie skarby.:))) Największą radością było odkrycie pudełka, w którym sporo zdjęć miało podpisy. To fascynujące w pewien sposób poznać rodzinę. Tych osób ze zdjęć już nie było, kiedy ja się urodziłam. Teraz znam ich imiona, przypominają mi się opowiadania mamy, taty, ciotek. Niesamowita podróż w czasie. Chociaż momentami dość trudna emocjonalnie, bo ich już nie ma… Dlatego tutaj rzadko zaglądam, mam jeszcze przed sobą bardzo dużo pracy, choćby zrobić katalog książek, które złożone w stosy zajmują pół sporego pokoju. Ale kiedyś się przecież z tym uporam.:)

Pozdrawiam serdecznie:)

Grażyna

8 uwag do wpisu “Kapryśny marzec

  1. Często się zastanawiam, co będzie z tymi moimi wszystkimi meblami, zdjęciami, książkami, dokumentami, pamiątkami (przydasie, duperelami, szpargałami, durnostojkami …..) – jak już odejdę do Źródła. Czy wszystko to zostawić córeczce czy już zacząć porządkować i wyrzucać. Ale mi żal każdej rzeczy, trudno mi wyrzucać. Od pewnego czasu obiecuję sobie, że nie wchodzę do sklepu bez listy, by nie kupować przydasi ale niestety, mi się nie udaje, tyle pokus czeka w sklepach.

    Polubienie

  2. Bardzo żałuję, że mam tak mało pamiątek rodzinnych sprzed wojny. Tylko książeczkę do nabożeństwa babci i trzy pocztówki z Janowa Podlaskiego, gdzie dziadek był masztalerzem, kilka zdjęć… Z drugiej strony to tak bardzo dużo! Każdy taki skarb jest na wagę złota.
    A marzec rzeczywiście kapryśny – dziś rano ogród w śniegu. Ale słońce grzeje już wiosennie 🙂 Rozprawiło się z nim raz-dwa.

    Polubienie

    • Dla nas to teraz skarby. Ja w ten sposób poznaję moją rodzinę, bo jak się urodziłam, to większości z tych osób już nie mogłam spotkać.
      A wiosna powitała nas świeżym śniegiem.:)

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s