No i już czerwiec

Mam dziwne wrażenie, że znowu coś się zmieniło w ustawieniach, albo ja coś wcisnęłam, bo wpisywanie nowego postu jakoś inaczej wygląda. Cóż, nie nadążam…

Natomiast przerwy między akapitami nadal są duże. Trudno. Czas, jak wiadomo – płynie. Znika jaskrawość rzepakowa. Wszystko pokrywa się jednolitą zielenią. Co chwila coś nowego zakwita i przekwita. Borówki, rabarbar. Pierwszy raz widziałam kwitnący rabarbar. Na naszym był jakiś żuczek (chrząszcz, jeszcze nie zidentyfikowałam) i dwa pająki. Jeden myknął, drugi był wielki i… ciekawy, bo biały.:) Jeśli chodzi o zapach kwiecia, to nie polecam. Wręcz odradzam wąchanie, no ale jeśli ktoś jest ciekawy…:)))

Plączą nam się po podwórku gołębie. A to siedzą na słupie, a to na akacji, którą traktują jako drzewo toaletowe.:) Do tego kot nastudzienny i niesamowite chmury. Mało teraz wychodzę, bo nie mam gdzie. Okolica obcykana, a w mieście to przeważnie trasa parking – sklep – parking. Nic ciekawego. Dzieciaki rosną, niedługo koniec roku i wakacje, a budzik wyłączamy. Przed nami jeszcze seria szczepień: my drugą serię, dzieciaki pierwszą, bo Juniora też już będzie można zapisać.

W tym roku znowu nie ma festiwali, festynów i tego typu rzeczy. Nie ma warsztatów tkackich, posucha straszliwa. Ten wirus jest za mały, żeby go złapać i natrzaskać po ryju, ale chyba każdy by miał ochotę…:) Brakuje spotkań, rozmów, podróży. Mam wrażenie, że wszystko jest jakby zatopione w kisielu, niemrawe takie. Błeee… Oby to w końcu minęło i wróciła normalność, choć zbyt wiele się zmieniło…

Tak mi jakoś wychodzi jeden wpis na miesiąc, ale cóż posucha wielka, nie za bardzo jest o czym pisać, zdjęć robię mało. Ot, czasy takie.

Pozdrawiam serdecznie:)

Grażyna

4 uwagi do wpisu “No i już czerwiec

  1. A ten biały pająk to nie przypadkiem kwietnik?
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Kwietnik_(paj%C4%85k)

    🙂 Co do wirusa, to ja mam nadzieję, że w końcu powoli mija psychoza strachu. Ci, co chcieli, się zaszczepili, ci, co nie chcieli – nie i mam nadzieję, że na tym będzie dość. Chyba że ktoś będzie jeszcze chciał zbijać kapitał na waśniach i wymyśli, żeby dzielić teraz ludzi na zaszczepionych i nie zaszczepionych, jednym dając przywileje, drugim kary… 😦

    Ale tymczasem metafora z kisielem całkiem mi się spodobała, bo ja osobiście wpadłem jakieś dwa tygodnie w marazm straszliwy i kompletnie nic bym nie robił, tylko leżał i czekał na coś (ale na co, tego już nie wiem) 🙂 Może to ciśnienie, może gorąco, a może zwykłe zniechęcenie 😉

    Polubienie

  2. Pająk chyba kwietnik, nazwa łacińska pasuje.:) Nie lubię tych zwierząt, aczkolwiek są dosyć ciekawe i czasem odważę się na zdjęcie. Chociaż najlepiej, jakbym miała porządny teleobiektyw.:)))
    Pandemia cichnie. I dobrze, wszyscy już mają dosyć.
    No właśnie, ja mam taki nastrój. Jakby spóźnione przesilenie wiosenne, czy cóś. Co prawda mówią, że: wszystko mija, nawet najdłuższa żmija” i tego się trzymajmy.:)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s