Wrześniowe wspominanie

Oczywiście wspominanie lata i wakacji. Wakacje były dziwne. Niby były, a jakoś tak nie do końca. Dzieci siedziały w domu pół roku. Koszmar…

Widzę, że coś się pozmieniało w ustawieniach i tym podobnych. Inaczej powstaje wpis, nie wiem, czy uda mi się powstawiać zdjęcia. No ale trzeba się będzie nauczyć. Uch!

W wakacje przez większość czasu siedzieliśmy w domu. Ale w końcu się odważyliśmy i pojechaliśmy w drugiej połowie sierpnia nad morze. Małe, sympatyczne Wicie. Nowa lokalizacja, bo w poprzedniej nie było wolnego domku w tym terminie. Ale też sympatycznie. Wygodnie, dobry układ pokoików, bardzo miły właściciel.:)

No to jak morze, to będzie parę zdjęć.:))) Po drodze dwa bociany. Wyglądały jakby jeden ćwiczył, a drugi komenderował.:)))

Niestety mój aparat ma jakieś plamki. Nie wiem co to, nie umiem tego usunąć, ze zdjęcia w komputerze też nie zawsze się uda. Mam tylko zwykły Paint, na obróbce obrazów się nie znam. Już kiedyś o tym pisałam, ale przypominam, tak na wszelki wypadek.:)))

Oczywiście morze to… zachód słońca.:))) Ale nie tylko. To także mewy, kormorany, jakieś urocze ptaszki. Wielkości szpaka, tylko na długich nogach i z wielkim dziobem. Chyba jakieś biegusy, pojawiające się raczej w przelotach. Są także łabędzie ostrzegające. Leciały sobie spokojnie w stronę wielkiej chmury. Nagle zawróciły i zasuwały z powrotem jak z dodatkowym napędem. Popatrzyliśmy na nie, na chmurę i stwierdziliśmy, że lepiej wrócić. Najlepiej iść na obiad. Ledwo weszliśmy do Tawerny to lunęło. Łabędzie miały rację.:)

Przy okazji: Tawerna Punta w Wiciu jest naprawdę super! Pyszne jedzenie, sympatyczna obsługa, przystępne ceny, ciekawie urządzony lokal. Polecam gorąco!

Jeżeli już jesteśmy przy knajpach to serdecznie ODRADZAM „Bar w kratkę” w Wiciu. Koszmar! Czeka się horrendalnie długo, osoby przychodzące po nas dostawały swoje porcje wcześniej (widziałam zamówioną tę samą potrawę), beznadziejny układ stolików (krzesełko jednego z nich niemal opiera się o drzwi do wc). Obsługa niezbyt miła. Jedzenie fatalne. Na ich stronie FB same pozytywne wpisy (ale mało i zupełny brak negatywnych, co dziwi) zdjęcia potraw takie, jakich tam nie widziałam. Ich słynna zupa z soczewicy to obrzydliwe badziewie, smakujące jak najgorszy sort „zupki z papierka”. No co, było się studentem, to jadło się różne rzeczy…:))) Nie mogę ich opisać FB, to napiszę tutaj. Zresztą pewno wszystkie negatywne komentarze kasują.:)

No to spróbuję wstawić jeszcze parę zdjęć. Nie wiem, jak to będzie wyglądało, bo te zdjęcia jakieś takie małe… No i udało mi się po raz pierwszy zobaczyć na żywo słynne mikołajki. Już przekwitły, ale nadal były piękne.:)

Ale pobyt nad morzem nie trwał długo. Trzeba było wrócić. Koniec lata, początek roku szkolnego. Susza, to grzybów mało, ale parę udało się znaleźć. Udało nam się poobserwować niewielkie stado żurawi ćwiczące wspólny lot przed daleką podróżą.

Dożynek w tym roku nie było. Tylko uroczysta msza. Wieńce niewielkie, symboliczne, żadnych imprez. Ale wspólna praca była.:) Pomysł ogólny, potem kilka zmian i taki efekt końcowy.

Z wieńcem było ciekawie. Wójt w ostatniej chwili dał sołtysom plakaty, że będzie msza dożynkowa dożynek gminnych i prosi o… wieńce. Wszyscy wpadli w panikę, no bo skąd zboże?! Ale nam się udało fajnie wybrnąć. Nasza wieś jest specyficzna: jedna część należy do jednej parafii, a druga do drugiej. Do tego w innej diecezji.:))) No i panie z tamtej części miały zeszłoroczny wieniec w niezłym stanie. I nasze Koło Gospodyń Wiejskich wystąpiło z dwoma reprezentacjami i wieńcami na dwóch mszach w tę samą niedzielę.:)))

A że człowiek całe życie czegoś się uczy, to my też.:))) Oglądałam sobie na You Tube filmiki pana Łukasza Łuczaja. Podaje wiedzę w bardzo przystępny sposób, łatwo potem coś znaleźć. Trafiłam na filmik o smacznych konikach polnych. Oglądałam z opadniętą szczęką. Zawołałam synka. Obejrzał i tak mu oko błysnęło… Mamy własną łąkę… Dziecię poszło na łowy.:) Efekt łowów umieściłam w garnku, według instrukcji z filmu. Hmmm… Pachnie miło. Wygląda… no tak jak wygląda.:))) Pierwszy był wyzwaniem. Ale okazało się, że to naprawdę smaczne! No nie wiem, czy smakują jak rybka, dla mnie nie, ale kwestia gustu. Za to nóżki są cudownie chrupiące i smakują jak najlepsze czipsy.:))) Polecam.:)))

No i to by był taki wpis wrześniowy. Zaraz zobaczę, jak będzie to wyglądało, bo jeszcze się uczę pisania po nowemu.:)))

Pozdrawiam serdecznie:)

Grażyna

Sierpniowe odkurzanie

Doszłam do wniosku, że może jednak odkurzę trochę bloga.:) Wakacje zbliżają się do końca. Lato tak jakby też. Żniwa się kończą. Oczywiście zrobiłam zdjęcie. Z bezpiecznej odległości, zza szyby. Przecież do kombajnu nie podejdę! One są naprawdę straszne! Brrr…
Jak zwykle złapałam trochę chmurek i psę-strażniczkę.:) Do tego ćwiczyłam robienie zdjęć lewą ręką, ale kiepsko mi idzie. Z reguły mylę przyciski i wyłączam aparat, mam też kłopot z ustawieniem ostrości. Ale czasem coś jednak się uda.:) To nie jest naklejka…:))) Wprawdzie do urodzin jeszcze parę miesięcy, ale trzeba było jakoś uczcić te pół wieku życia.:)))
Na Wasze blogi zaglądam, podczytuję, ale najczęściej nie mam totalnie pomysłów na komentarz i nie piszę.
Mój blog zakurzony kompletnie, mało teraz robię zdjęć, więcej siedzę w domu. Powoli staram się jakoś ustawić, poukładać życie na nowo…
Hand made leży odłogiem, nie mogę nawet tkać krajek ani szydełkować, nic się nie udaje, brak pomysłów, chęci, zapału…

5443b987dbfd9024gen

ee3d4bccfa32e07bgen

26384f8880eeebf4gen

8ff71e62a17b5aa7gen

Notka jest po to, żeby dać znać, że jednak gdzieś się tam jeszcze pałętam.:) No i żebyście tak zupełnie o mnie nie zapomnieli.:)

b209a4823e514a6dgen

Pozdrawiam serdecznie:)
Grażyna

Róża, chmury i spacer

Róża. Dzika i jadalna. Myślałam, że w tym roku nic nie zrobię, bo tak cykała po parę kwiatów. Ale jednak zdecydowała się na masowe zakwitnięcie, to ją oskubałam. Właściwie skubały dzieci.:))) Ja potem zrobiłam resztę. Przy pomocy nożyczek i synka obcięłam białe części płatków, sparzyłam wrzątkiem, potem dodałam cukier i wymęczyłam w makutrze. Na koniec odrobina kwasku cytrynowego (kolor, smak i konserwacja) i spirytusu (smak i konserwacja). I mam dwa małe słoiczku obłędnego zapachu. Chociaż raczej jeden, bo jeden pojedzie do znajomej.:)

0eab938dce04161egen

f6b8e01a45eea565gen

49c4b9bd05366dc9gen

2977c1f4822dbfdbgen

e6c442fe353daf43gen

Z reguły nie robię zdjęć na cmentarzu. To znaczy ostatnio zrobiłam dokumentacyjnie, jak kamieniarz zadzwonił, że uzupełnił tablicę i dopisał imię Mamy. Wracając popatrzyłam na inne nagrobki. To zabytkowy cmentarz, na pewno są jakieś publikacje go opisujące. Ale przypomniały mi się pomniki z aniołami u Ewy i też parę zdjęć zrobiłam. Zabytkowe anioły i nietypowy pomnik na dziecięcym grobie. Z bazyliszkiem. Legenda głosi, że trójka dzieci zmarła nagle, z niewyjaśnionych przyczyn. Oskarżono o to… bazyliszka.

20f775abc7f69ddbgen

2157f98e4fb5bd7bgen

54dacfa4b8aa1c21gen

Niebo ostatnio bywa dosyć bogate. I groźne. Ale jak zawsze piękne i fascynujące.

7ca28e728727e508gen

8f42a63c5bcaf8e1gen

Czekamy na wakacje, na wyłączenie budzika i trochę spokoju.

921d7dc32afaffebgen

Pozdrawiam serdecznie
Grażyna

Panta rhei…

Tak ogólnie nie chce mi się nawet komentować tego co się dzieje… Tylko napiszę, że bardzo lubię pana Marka Niedźwieckiego…
Skupię się na kwiatkach i zwierzątkach…
Będzie pani kopciuszkowa, nasza kocica i kocica sąsiada na jego samochodzie, nasza psica, trochę maków, borówek, truskawek, przetacznik i jedna z prac domowych plastycznych mojej córki.:) Żeby było kolorowo…

c2c78bb9e8a7e361gen

ab88cfcd1823b365gen

a830e2093e1861cdgen

6ecd01213ee34b17gen

d3a3b763a09b4034gen

75fedb7454165e81gen

7e065b41e3a3edfagen

d60f519b96068ee7gen

44a77528ecc8c71cgen

d8a2a4b68a53231agen

b02de8faeb1cfea8gen

Na koniec jeszcze piosenka i chyba pójdę zrobić sobie kolejną kawę… Nie cierpię wcześnie wstawać!

Pozdrawiam serdecznie
Grażyna

Wiosenny spacer

Korzystając z pięknej pogody dzieci wyszły na łąkę, na spacer z psem. Na wszelki wypadek zaopatrzyły się w osobę pełnoletnią, tym razem mamusię. Mamusia zaopatrzyła się w aparat. No i zaczęła robić zdjęcia różnym wiśniom, pigwowcom, aroniom(?), tarninom, fiołkom, zawilcom (ciągle jeszcze kwitną), mniszkom, motylkom i innym takim. Plus pejzaże wsi naszej spokojnej.:)

b89271b8c6ac2a0egen

a2202a644f5f35e7gen

a009e6d643f191d5gen

0c931ec5e7dbb2c6gen

ec8bc6b9a524e744gen

625efbc4131f09bbgen

8e728cad03fbe2ebgen

c9978a274e8251a5gen

7a1f92c04dbd831fgen

3c95568696896e3bgen

c33ecc3e59132b1cgen

Susza wielka, zieloność nieśmiała, takie to wiotkie, oklapnięte. Rzepaki zaczynają kwitnąć. Tarnina obsypana kwiatami, ale potem najwyżej kilka owocków na krzaku znajduję. Chyba że coś je obżera… Motyli pojedyncze sztuki i rzadko je widać. Skowronki koncertują, bażanty skrzeczą, całe mnóstwo innych drze dzioby na różne melodie. Wiosna, słońce, kwiatki na łące. Sielanka po prostu…

f5b784abc8fb54d8gen

Pozdrawiam serdecznie
Grażyna

Świętowaliśmy Dzień Ziemi

Niedawno był Dzień Ziemi. Świętowaliśmy zdalnie.:))) W szkole córki urządzono konkurs na zrobienie czegoś fajnego z rolki. Na przykład po wiadomym papierze.:) Dziecko obejrzało projekty, które były na stronie i stwierdziło, że chce zrobić lale. Ponieważ były akurat cztery rolki, to trochę ten pomysł zmodyfikowałam. I tak oto powstały Cztery Pory Roku.:))) Zgromadzenie materiałów to oczywiście moja praca (m.in. gmeranie w internecie), ale wykonanie lal, to już praca córki, z moją niewielką pomocą. Ponieważ prace wysyłało się do 26.04, to myślę, że mogę już opublikować to zdjęcie.:)

7d2a78ce122e0824gen

Pozdrawiam serdecznie
Grażyna