Kwiaty różne

Jak na kwiecień przystało, powinny być kwiaty. To znalazłam parę zdjęć. Pyszne doniczkowe jeszcze sprzed świąt. Trochę ogródkowych, wazonowych, drzewnych i hand made.:)
Bo tak poza tym, to bez zmian…

f7d1393808969028gen

10e32462de2010b0gen

37143e03e6655b19gen

1dc94debbba7f10agen

30f494e8795c0625gen

21372c14e457922fgen

Pozdrawiam serdecznie
Grażyna

Kwiecień

Kwiecień – plecień. Bardzo trafne. Dzisiaj rano 2 stopnie, po południu 20, wczoraj rano -3,7. Raz słońce, raz deszcz, raz śnieg. Deszcz symbolicznie. Mogłoby zdecydowanie więcej popadać. W kranach zaczyna brakować wody, ciśnienie kiepściutkie.
Ciągle w domu więc muszę się ograniczyć do tego co na podwórku. Pojawiły się wreszcie mniszki-mlecze. Pszczoły je z zapałem oblizują.

77ab663cc0101538gen

Po podwórku, korzystając z tego, że psica buszowała z drugiej strony domu, poskakała sobie zięba. Pan zięba.:) W ciągu dnia ciągle go słychać, może gdzieś blisko będzie gniazdo?

5c8b9ee7cdaab990gen

Dzieci, wirtualnie, wróciły do szkoły. Dzisiaj była lekcja historii. Nauczona doświadczeniem Dudiego nie przyniosłam synkowi drugiego śniadania…:))) Ale i tak próbowałam go rozśmieszyć i chciałam pomachać panu od historii.:)))
Teraz tylko marzę, żeby wejść do sklepu w maseczce i powiedzieć: „To jest napad!” Tak, wiem, żartuję sobie w poważnych czasach, no ale co innego mi pozostało? Trzeba się jakoś bronić przed chandrą, depresją i zwariowaniem…

5f268d70c35b001cgen

Pozdrawiam serdecznie
Grażyna

Wiosna

Podobno się zaczęła. No niby tak, ptaszęta harcują. Skowronki są nad polami, żurawie już od dawna rankami słychać. Ze względu na przeziębienie oglądam świat na razie zza szyby. Dobrze że nie muszę rano dzieci wyprawiać do szkoły…
Psunia szuka ciepłych, słonecznych miejsc, a fiołki przejęły rolę przebiśniegów – zdjęcia robiłam dzisiaj. No cóż, dawniej mówiono „w marcu, jak w garncu”. Potem „kwiecień-plecień”. No jakoś to się toczy…

5e80989c2132fa31gen

d4ef3e66808a3a3bgen

Pozdrawiam serdecznie
Grażyna

Marzec

Życie płynie dalej. Sporo rzeczy trzeba pozmieniać, przeorganizować, wiele spraw pozałatwiać. Oswoić nową rzeczywistość, poddać się leczniczemu działaniu czasu… Bo nie da się tak od razu zapomnieć, nie myśleć, nie płakać… Nie da się uciec od wspomnień, które dopadają w różnych momentach…
W domu klasyczna grypa, w szkołach kwarantanna, siedzimy w domu. Aktualnie tylko ja się nadaję do kontaktów z otoczeniem. Jechałam dziś późnym popołudniem nakarmić psa i papużkę. Pusto, cicho, tak jakoś dziwnie.
Papużka już znalazła nowy dom.
Muszę to wszystko ogarnąć. Pozbierać się.

Dziękuję Wam za obecność, za Wasze słowa, ciepłe myśli. To wiele daje. Działa jak balsam leczący prosto na serce. Jest wtedy łatwiej… Dziękuję Kochani.

Jeszcze tu rzadko zaglądam, nie odzywam się, to ciągle jeszcze trudne, ale będę się starała wrócić…

fe799e0a054a6d8dgen
Pozdrawiam serdecznie
Grażyna