Kłębowisko, chaos, przeplatanka, mieszanka

No właśnie. Jak w tytule. Wokół mnie cały czas jest coś podobnego. W pogodzie, w domu, nawet we mnie.:) Z pogodą trudno się połapać. Niby jeszcze zima, ale pogoda taka bardziej wiosenna. Nieco szalona. Tak jak pewnego dnia, co chwila za oknem było coś innego.

Chmury przetaczały się w ekspresowym tempie. Czasem słońce, czasem deszcz. Co dawało nawet ciekawe efekty świetlne na naszej brzozie.:)

Ptaszyska kłębią się w karmniku. Do kłębienia się wykorzystują także ścięte krzewy, które są na łące za drogą.

To taka przeplatanka wróblo-mazurkowa. 🙂 A drą dzioby tak głośno, że słychać je daleeeeko. Z jednej strony ich wrzask jest dość optymistyczny, bo całą zimę siedziały cicho. Ale z drugiej jest niesamowicie głośny i nieco uciążliwy. Dobrze że znalazły sobie te gałęzie dalej od moich okien.:) Jest ich tam naprawdę mnóstwo. Zdjęcie zrobiłam, gdy już trzecia porcja tego skrzydlatego tałatajstwa uciekła. 🙂
Poza tym słyszałam już wiosenną piosenkę sikorek. Zaczyna kwitnąć leszczyna i wierzba się „okociła”.

To niby co, przedwiośnie się zaczęło? Czy jakoś tak? No sama nie wiem. W domu wszystko mi leci z rąk, wokół mnie wytwarza się jakiś chaos. Sama go jeszcze powiększam. Tym razem tworząc pracowicie kłębowisko nitek. Stwierdziłam, że pora znowu wziąć się za krajkę i uczyć się dalej. Wzór mam. Krajka już zaczęła mi się śnić, tabliczki na mnie cicho postukiwały, wełenka szeleściła kusząco reklamówką, w której siedziała. Warsztacik pchał się nachalnie. No coś trzeba z tym zrobić. To zaczęłam szykować nitki, wymarzony wzór już czeka. To do roboty. Jeśli coś mi z tego zacznie wychodzić, to pewno się pochwalę, jak na początkującą przystało. 🙂
A na koniec mój ukochany kwiat. Jego łodyżki tworzą urocze kłębowisko na drewnianych podpórkach i co jakiś czas, regularnie, wypuszcza pąki. Kwiat sam w sobie dość skomplikowany, ale nieodmiennie piękny. Choć nie ukrywam, że jego dziwaczny, „chemiczny” zapach nie przypadł mi do gustu. Wolę na niego patrzeć. 🙂

Pozdrawiam serdecznie:)
Grażyna