Miałam już nie narzekać, nie marudzić. Chciałam pisać pogodnie, o wiośnie, o trzech pięknych łabędziach, które tak nisko leciały, dostojne i dumne. O porannym koncercie ptasiego radia, o budzącej się nadziei, przyrodzie… Ale ciągle coś gryzie, nęka, nie daje spokoju. Jestem wkurzona, zniesmaczona i zwyczajnie jest mi przykro. Tak trudno zapomnieć… Fałszywe, niesprawiedliwe oskarżenie. To, że u kogoś rozumu nie za wiele, ale wyobraźnia bujna. Do prostych słów potrafiąca dopisać zbyt wiele treści. U innej osoby tchórzostwo i kłamstwo. Mogłabym jeszcze dorzucić zarozumialstwo. U mnie naiwność, bo uwierzyłam, że słowo „szacunek” znaczy… „szacunek”. Jak się okazało, słowo to nie miało żadnej treści, było pustym dźwiękiem rzuconym ot, tak sobie. Czasem chciałabym cofnąć czas, albo jakoś wymazać pamięć. Mogło być normalnie, a wyszło… beznadziejnie. Tyle, że mogę sobie popisać. I tak te osoby tego nie czytają…
Muszę sobie jakoś to uporządkować. Czas płynie, a to jakoś nadal uwiera… Mam tego dosyć, naprawdę.
Szukam czegoś, co mi pomoże. Może skorzystać z podpowiedzi Wachmistrza, który zakończył dialog w komentarzach uroczą piosenką Przybory i Wasowskiego? Może iść tą właśnie drogą?:) I nie zastanawiać się nad tym, czy ktoś chciał mnie zniszczyć, podeptać i upokorzyć?
No dobrze. To teraz poszukam czegoś miłego, co lubię najbardziej.:) Mój ukochany zespół napisał, że powoli kończy zimowanie, sezon się zbliża, myślą o kolejnej płycie i koncertach. Mam nadzieję, że niedługo będzie jakaś lista i będę wiedziała, gdzie mnie poniesie, żeby Ich na żywo posłuchać.:)
A teraz skorzystam z tego, co oferuje You Tube.:)
Pozdrawiam serdecznie:)
Grażyna